Translate

czwartek, 26 czerwca 2014

6. SMS.

*Laura
Sobota
Był to Ross. Nie odebrałam. Po chwili dostałam SMS'a o treści:
"Nie chce cie straszyć. Nie chcę byś myślała,że się zemszczę. Po prostu daj znać,że nic ci nie jest. Martwię się.
Miałam mu odpisać. Cokolwiek,ale siostra na szczęście wybiła mi to z głowy. Przecież mógł tu przyjechać i mi coś zrobić za to,że uciekłam. Potem żeby ponownie zapomnieć Van zabrała mnie nad morze. Było gorąco,bo 35 stopni,więc weszłyśmy do wody. Zaczęłyśmy się chlapać,robić zawody na to,która dłużej wytrzyma pod wodą. Za pierwszym razem wygrałam. Kupiłyśmy lody w jednym ze stoisk i poszłyśmy do wesołego miasteczka popatrzeć na ludzi. Była 20:15,a za 15 minut miała być dyskoteka,ale pojechałyśmy do domu bo miałam iść jutro do szkoły. do domu dotarłyśmy o godzinie 21:00. Vanessa zaparkowała samochód,a ja wykapałam się i położyłam się na łóżku gotowa zasnąć. Przypomniałam sobie o Rossie. Znów poczułam się zmieszana. Bałam się i jego i tej mojej miłości. Później zasnęłam. Po raz drugi śnił mi się sen,sen przez który musiałam ukryć uczucie,którym darzyłam chłopaka.
Śniło mi się,że on tylko udawał takiego dobrego dla mnie,że chciał żebym przez niego cierpiała.

Niedziela
Wstałam około godziny 11:00,zrobiłam lekki makijaż,uczesałam się i zeszłam na śniadanie. Rodziny nie było w domu. Ucieszyłam się,że będę miała trochę spokoju. Postanowiłam oglądnąć film "Pies wampir". Haha wiem trochę dziwne.Skończył się koło 15:10. Weszłam na górę do swojego pokoju i włączyłam komputer,puściłam muzykę i położyłam się na łóżku.Gdy się zorientowałam była już 19:30,a moja rodzina w domu. Wykąpałam się i położyłam się spać. Nawet cieszyłam się,że miałam jeden dzień wolny od tych ich pytań. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

Poniedziałek
Rano jak co dzień obudził mnie dźwięk budzika. Wstałam,wzięłam prysznic,uczesałam się i zrobiłam bardzo lekki makijaż. Później zeszłam i zjadłam naleśniki przygotowane przez mamę. Były przepyszne. O 7:40 wyszłam do szkoły. Na samą myśl spotkania chłopaka chciało mi się po prostu płakać. O 8:01 weszłam do szkoły. Poszłam do szafki,z której wzięłam książki na lekcje i udałam się do sali. Przekraczając próg pomieszczenia zauważyłam,ze wszyscy patrzą na mnie. Przeprosiłam za spóźnienie i szybko usiadłam w swojej ławce. Ross od razu podrzucił mi liścik: "Chce z tobą porozmawiać,więc nie uciekaj przede mną.". Schowałam karteczkę do kieszeni,lecz po chwili dostałam drugą: "Nie wiem co ci się wczoraj stało. Chciałem mieć tylko z kim porozmawiać. Uratowałem cię.Powinnaś być wdzięczna". Odpisałam: "Jestem wdzięczna,ale udajmy,że nic się nie stało.Udajmy,że się nie znamy.Musimy", on napisał: "Ja tak nie mogę". Mam go dość. Gdy zadzwonił dzwonek ogłaszający przerwę,chciałam jak najszybciej uciec. Wybiegłam z klasy,ale Ross złapał mnie za ramię.
- Czego chcesz?!-krzyknęłam
- Co ty odstawiasz?!
- Ja nic. Mówiłam ci,że nie chcę mieć z tobą nic wspólnego! A teraz puszczaj! - wydarłam rękę i szybko wbiegłam do łazienki. Tam zobaczyłam Jess. Usiadłyśmy i czekałyśmy do końca przerwy. Dzwonek zadzwonił więc poszłyśmy na drugą lekcję. Ross jakoś dziwnie szybko ustąpił. Nie atakował mnie ani na mnie nie patrzył. Po siódmej lekcji moja przyjaciółka przyniosła wiadomość o Rossie. Na wieść,że znalazł sobie dziewczynę rozpłakałam się. Cały tusz z rzęs teraz spływał ze łzami po policzkach. Chodzi z córką dyrektora,Sally-to wysoka dziewczyna o długich,prostych blond włosach i zielonych oczach. Nie dziwię się,że Ross tak szybko odpuścił,przecież dostał szansę u "szkolnej piękności".
Po dzwonku szybko poprawiłam makijaż i poszłam na ostatnią lekcję. Po 45 minutach wybiegłam ze szkoły,wpadłam do pokoju jak torpeda,usiadłam w kącie i znów zaczęłam płakać.
Nie mogłam się pogodzić z tym,że wiedziałam,że coś do niego czuję,a kazałam mu na siłę odejść.
Jest tego jeden plus: wiem chociaż,że on nic do mnie nie czuł. Jakby mnie kochał to by mnie nie zostawił,walczył by o mnie.
W pewnej chwili usłyszałam otwierające się drzwi,w których stanęła Van.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz