Translate

czwartek, 29 maja 2014

4. Ucieczka.

*Laura

Sobota:
Obudziłam się o 7:15,usiadłam na łóżku i dopiero po chwili do mnie doszło że nie jestem u siebie w domu. Ross zniknął. Drzwi były zamknięte. Odpłynęłam zadając sobie wiele pytań  "Czyżby zostawił mnie na pastwę losu? Jak tak to po co by mnie wczoraj ratował? Dlaczego ja zadaję sobie te pytania? OH LAURA! - wracaj na ziemię". Z zamyślenia wyrwały mnie otwierające się drzwi w których stanął blondyn. Ucieszyłam się na jego widok,ale nie dałam tego po sobie zauważyć.
- Oo,hej wstałaś już?
- Jak widać..
- Jak się spało ?
- Dobrze.
- To dobrze. - Odpowiedział i poszedł do kuchni.

15 minut później:
Chłopak wrócił,dał mi tacę do rąk życząc smacznego. Zjadłam z nim śniadanie. Były to: grzanki z szynką,ogórkami,pomidorami oraz gorące kakao.
- Dziękuję. Nie wiedziałam,że potrafisz gotować.
- Nie potrafię.
- No jak to nie. Przecież wyszło przepysznie.
- Dzięki. - kładąc się zaczął się śmiać.
Leżeliśmy w ciszy około 5 minut. W końcu przypomniało mi się co mi dzień wcześniej obiecał.
- Wczoraj mówiłeś że mnie odwieziesz do domu.
- Odwiozę cię,ale nie teraz.
- Dlaczego?
- Bo rodzina mnie denerwuje,nie rozumie,a ty dotrzymujesz mi towarzystwa.
- Moi rodzice będą się niecierpliwić.
- Zadzwoń do nich.
- Nie mam telefonu.
- Pff. Masz zadzwoń z mojego.
- Żeby po mnie przyjechali?
- Nawet nie próbuj!
- Nie boję się ciebie! - (skłamałam)
- Wczoraj jakoś na to nie wyglądało,hahaha.-....- Co nie masz co powiedzieć? Boisz się mnie.
-Nie boję się. Czy ty tego nie rozumiesz?! - wstałam i podeszłam do okna.
- A czy na pewno? Zobaczmy..-chłopak wstał i powoli zaczął iść w moją stronę.
Patrzyłam na niego z przerażeniem.
- Yym..Ross? Ross. Słyszysz? Ross !! - No dobra boję się ciebie !
- Hahaha wiedziałem,że tak ci to udowodnię.
- Chcę do domu !
- Nie teraz. Zadzwoń do rodziców.
Zrobiłam jak kazał. Po raz pierwszy okłamałam rodziców. Powiedziałam,że spałam u Jess i że spędzę u niej jeszcze trochę czasu. Później zadzwoniłam do przyjaciółki by wiedziała w co się zaplątałam i nie wydała mnie. Jak zawsze nie próbowała namówić mnie bym powiedziała jej o co naprawdę chodzi.
Po rozmowie chłopak otworzył szufladę w komodzie,pogrzebał w ubraniach i poszedł do toalety.
Nie tracąc czasu otworzyłam te samą szufladę i zaczęłam grzebać w jego rzeczach. Chwile później znalazłam klucz od mieszkania. Otworzyłam drzwi i czym prędzej uciekłam z tamtego miejsca. Ubiegłam z 200 metrów i wsiadłam do taksówki.


czwartek, 15 maja 2014

3. Co ze mną będzie ?

*Laura
Po 30 minutach jazdy auto skręciło w boczną,nieoświetloną drogę. Dalej był ogromny las. Nigdzie nie było widać ludzi,domów ani nawet świateł. Bałam się. Ujechaliśmy jeszcze trochę i auto zatrzymało się w głębi lasu. Chłopak związał mnie pomimo  i zapiął pas żebym nie dała rady uciec. Potem zamknął auto i odszedł. Okno było lekko uchylone. Siedziałam,poczułam że po policzku spływa łza. Powstrzymałam się jakoś od płaczu. Drżałam z przerażenia.  Za kilka minut zobaczyłam światło parę metrów ode mnie i usłyszałam urywek rozmowy:
- Czekaj otworzę auto,a ty ja weźmiesz i idziemy.
- Ok.
Przekręcił kluczyk,drzwi się otworzyły jeden z nich skierował na mnie lampkę. Nagle usłyszałam:
- Laura?!?! To ty?
To był głos Ross'a,ale nie odezwałam się. Chłopak odpiął pas,który mnie trzymał. Miałam ochotę uciec lecz wziął mnie na ręce,odwrócił się i ruszył. Zatrzymał go ten jego kolega co mnie tu przywiózł słowami:
- Co robisz?!?
- Nic.
- Zostaw ją,wiesz jak trudno było ją zmusić do pojechania ze mną?
- Matt nic jej nie zrobisz! Rozumiesz?
Trzymając mnie otworzył swój samochód,odłożył mnie na siedzenie i usiadł za kierownicą.
Ruszyliśmy. Ciszę przerwał Ross z uśmiechem na ustach:
- Nie bój się,już ci nic nie grozi.
Nie odpowiadałam.
- Laura..już jesteś bezpieczna. Rozumiesz ?
- Rozumiem.
- To dlaczego cała się trzęsiesz i masz łzy w oczach?
- Bo ci nie ufam.
- To co mam dla ciebie teraz zrobić?
- Teraz? Odwieź mnie do domu i więcej się do mnie nie odzywaj.
- Na taki układ się nie zgodzę.
- To na jaki?
- Eh..zobaczysz.
Wyjechaliśmy w miejscu w którym wcześniej zabrał mnie ten rudzielec. Jechaliśmy w stronę mojego domu więc mi trochę ulżyło lecz nie zostawił mnie tam,ale pojechał dalej. Zaczęłam krzyczeć:
- Odwieź mnie do domu! Słyszysz?
Nie odpowiedział. Znów zaczęłam się bać. W końcu skręcił w jakieś osiedle. Tam także było ciemno.
Wyszedł z pojazdu i wziął mnie ponownie na ręce. Wniósł mnie na ostatnie piętro. Wniósł mnie do jakiegoś niezadbanego mieszkania i odłożył mnie na łóżku. Sam poszedł do łazienki. Próbowałam uwolnić ręce ze sznurków co mi w ogóle nie wychodziło. Po około 5 minutach usłyszałam ze drzwi się otwierają,szybko spuściłam głowę.Wyszedł z łazienki w samym ręczniku. Usiadł obok mnie. Znów się zaczęłam próbować rozwiązać. Sznurki zaciskały mi się na rękach. Po kilku sekundach Chłopak powiedział:
- Rozwiązałbym cie,ale boję się że uciekniesz ode mnie.
- Nie ucieknę,trochę za późno.
- Ale sobie przetarłaś nadgarstki,mówiłem ci żebyś się nie bała.
- Ross...proszę,rozwiąż mnie.
- Dobra.
- Dziękuję.
- Rano odwiozę cię do domu. Więc nie denerwuj się. Mam do ciebie 2 pytania. Pierwsze: dlaczego nie dasz mi szansy?
- Mówiłam,że ci nie ufam,teraz się jeszcze ciebie boję. Słyszałam jaki jesteś i sama się przekonałam
- Zmienię się dla ciebie.
- Tacy ludzie jak ty się nie zmieniają.
- EGH! Drugie: jakim cudem Matt trafił akurat na ciebie ?
- Jakim? Nie wiem. Szłam po prostu ulicą. Chce mi się spać. Dobranoc.
- Dobranoc.
Położyłam się,a Ross zgasił światło. Po kilku sekundach położył się obok mnie próbował się do mnie przytulić. Długo leżałam odpychając go od siebie aż w końcu zasnęłam.

piątek, 9 maja 2014

2. Niespodzianka ?

*Laura

Środa:
Budzik zadzwonił o 6:50. Wstałam i wykonałam codzienne czynności.Gdy skończyłam była już 7:35 więc wyszłam z domu. Do szkoły doszłam na 7:50. Weszłam do klasy. Wychowawczyni dała mi kluczyk do mojej szafki i usiadłam w ławce. Nauczycielka zaczęła sprawdzać obecność:
1.John Allen
2.Brenda Anderson
3.Jess Bein
4.Alexis Cooper
(...)
11.Thomas Gray
13.Laura Marano
(...)
Do waszej klasy doszedł nowy uczeń..Nazywa się Ross Lynch i będzie miał numer 12.
Co do mojej klasy doszedł Ross ?!?!  - myślałam - czemu akurat on ?!
- Teraz udamy się na salę obejrzeć akademię - oznajmiła pani.
Wyszłam z klasy i udałam się do szafki zostawić w niej wszystkie książki które miałam mieć w tej klasie.
Miałam iść na właśnie na akademie gdy podszedł do mnie Ross mówiąc:
- No to już wiem jak masz na nazwisko..Marano,haha.
- Po co przepisałeś się do tej szkoły?
- Niespodzianka ! - krzyknął chłopak
- Niespodzianka ?! Myślałam,że niespodzianki są miłe..
- Nie cieszysz się?
- UGH !Idę na salę pa.
- Zaczekaj !
- Zostaw mnie w spokoju ! - krzyknęłam i uciekłam.
Zaczęłam rozglądać się za Jess. Po niedługiej chwili zauważyłam ją i usiadłam obok niej. Akademia była długa i nudna Trwała od 9:00 do 11:15. Po niej nie chciałam wpaść na Lyncha,lecz nie za bardzo mi się to udało. Gdy zobaczyłam,że chłopak jest coraz bliżej przyśpieszyłam,a gdy zobaczyłam że biegnie w moją stronę weszłam do damskiej toalety,a że była na parterze to wyszłam bez problemu przez okno  i jak najszybciej udałam się do domu. Weszłam do siebie do pokoju,nie wiem dlaczego,ale po prostu ten cały Ross mnie denerwował choć "znam" go dopiero od wczoraj. Włączyłam laptopa. Sprawdzając facebook'a zobaczyłam ze ktoś mnie zaprosił. 
Ciekawe kto to,przecież mam już wszystkie osoby które znam..-myśląc sprawdziłam to..
Na ekranie zobaczyłam napis "Ross Lynch zaprosił cię do znajomych" co jeszcze bardziej wyprowadziło mnie z równowagi,lecz przyjęłam. Po kilku sekundach dostałam wiadomość o  treści : "Pani Marano zaakceptowała moje zaproszenie. No tego się nie spodziewałem" - więc odpisałam mu. "Jeśli chcesz mogę cię zablokować,usunąć.." na co dostałam odpowiedź "Nie,nie bądź aż taka miła". Nie odpisałam mu. Wyłączyłam komputer i położyłam się spać. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.


Czwartek:
Rano wstałam znów o 6:50 i wykonałam poranne czynności. O 7:30 wyszłam do szkoły choć na samą myśl o natrętnym chłopaku miałam ochotę wrócić i okłamać rodziców,ale przecież nie zawalę szkoły przez jednego idiotę..
Weszłam do szkoły. Wzięłam książki i zamykając szafkę usłyszałam:
- Oh,Laura tutaj jesteś. - powiedziała Jess.
- Jak dobrze cię widzieć,choć szybko do łazienki.
- Po co ?
- Bo nie chcę wpaść na Ross'a..-odpowiedziałam
- Uuu ktoś tu się zakochał..
- Uwierz,że nie,on jest tak natrętny i denerwujący że nie chcę go spotkać..
- Ale prze..
- Już nic nie mów.. - przerwałam jej.
Po 5 minutach usłyszałyśmy dzwonek oznajmiający rozpoczęcie pierwszej lekcji. Wyszłyśmy na korytarz i udałyśmy się w stronę klasy,przy której stała cała moja klasa i Ross którego do niej nie zaliczałam.Pani wpuściła nas do klasy i zaczęła się lekcja matematyki.
Czułam na sobie przez cały czas wzrok tego nowego i nie mogłam się skupić na lekcji. Byłam smutna chyba przez to,że mój nowy kolega siedział w ławce obok mnie. Cyba zauważył,że jestem nie w humorze,bo podrzucił mi na stolik karteczkę:


Po odczytaniu karteczki schowałam ją do kieszeni i nie spojrzałam na Ross'a choć on cały czas mnie obserwował. Czułam się jak w więzieniu. Potem co przerwę uciekałam do łazienki,gdzie dowiedziałam się od jednej dziewczyny,że Ross'a wyrzucili z poprzedniej szkoły przez to że wagarował,palił papierosy,pił alkohol i o pobicie kolegi. Teraz już wiedziałam że nie mogę się z nim trzymać. Zaraz po szkole wróciłam do domu,zjadłam obiad przygotowany przez mamę i zabrałam się za czytanie książki "Powrót do miłości" Przeczytałam ze 3 rozdziały potem się wykąpałam i położyłam się do łóżka o 21:00.



Piątek:
Rano obudziłam się o 9:00. Przetarłam oczy aż po chwili dotarło o mnie że spóźniłam się do szkoły. Mięła dopiero pierwsza lekcja więc nie tracąc czasu przygotowałam się i wyszłam. Do szkoły zdążyłam na 3 lekcję. Weszłam do klasy,wszystkie głowy były wykręcone w moją stronę. Usprawiedliwiłam się i usiadłam w swojej ławce. Ross wyszeptał:
- Martwiłem się o ciebie.
- Nie było o co.
- Dasz mi swój numer ?
- Nie.
- Ale..co ci przeszkadza to tylko numer telefonu.
- Przeszkadza i tyle,a teraz bądź cicho.
- Ok..
Podobnie minęła reszta lekcji. gdy wróciłam do domu. Zaczęłam się uczyć o 15:00 by wieczór móc gdzieś wyjść. Po skończeniu wkuwania regułek dostałam SMS'a od Jess o treści: "Wyjdziemy gdzieś ?" odpisałam że tak.
Zostawiłam rodzicom kartkę aby się nie martwili bo mogę nie wrócić za wcześnie. Pomalowałam się,przebrałam i wyszłam na spotkanie. Poszłyśmy na pizze,a potem na lody. O 20:20 stwierdziłam że wrócę do domu. Było już ciemno. Zaczynało kropić. Szłam sobie powoli w stronę domu,gdy podjechało do mnie jakieś czarne auto. Przyśpieszyłam lecz ono toczyło się za mną. Po chwili otworzyło się okno i usłyszałam czyjś głos:
- Hej mała! Podwieźć cię?
- Nie,sama dam radę wrócić.- gdy to powiedziałam zaczęło lać,grzmieć i łyskać się,a chłopak siedzący w aucie zaczął się śmieć.
- No to jak? Zawiozę cię prosto do domu. Wsiadasz?
- No dobrze - otworzyłam drzwi i wsiadłam do pojazdu.
Chłopak siedzący za kierownicą nawrócił. Zdenerwowanym głosem powiedziałam:
- Droga do mojego domu jest w drugą stronę.
- A co mnie to? - odpowiedział.
Chciałam zadzwonić do rodziców,Jess lub kogokolwiek kto mógłby mi pomóc lecz zauważyłam że nie mam telefonu. Z każdą chwilą czułam się coraz gorzej,nie wiedziałam co mnie czeka,czy on mnie nie zabije,czy wypuści. Po 30 minutach jazdy auto...

czwartek, 8 maja 2014

1. Ostatni dzień wakacji.

*Laura
Już dziś ostatni dzień wakacji. Szybko zleciały. Skończyłam pierwszą klasę liceum,jutro zacznę drugą..
Kiedy się obudziłam była już godzina 8:46 więc poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Później przebrana weszłam do pokoju uczesałam włosy w kucyk oraz zrobiłam lekki makijaż. Zeszłam na dół i przywitałam się z rodziną. Mama podała mi śniadanie. Gdy skończyłam wyszłam do galerii. Weszłam do kilku stoisk lecz nic nie kupiłam. Chcąc wykorzystać jakoś ten ostatni dzień zadzwoniłam do Jess. Jess to moje przyjaciółka,chodzimy razem do klasy. Wydaje mi się,że przez nią jestem choć trochę znana,ale to dla mnie nieistotne. Jak więc wspomniałam zadzwoniłam do niej i umówiłyśmy się za 15 min pod galerią. Wyszłam na zewnątrz,usiadłam na ławce i przyglądałam się przechodniom. W pewnej chwili zobaczyłam czarny samochód z przyciemnionymi szybami. Podeszłam go oglądnąć,bardzo bym chciała taki mieć w przyszłości. Nagle poczułam,że ktoś dotyka mnie w talii. Powoli odwróciłam głowę i zobaczyłam chłopaka o blond włosach,brązowych oczach i cwaniackim uśmiechu. Poczułam się dziwnie. Chcąc odejść zrobiłam krok w tył i miałam się odwrócić lecz blondyn złapał mnie za rękę.
- Cześć..Ross jestem,a ty?
- Laura muszę isć - odpowiedziałam szybko.
- Wow masz takie niespotykane nazwisko..-zaczął się śmiać - ale na serio podaj nazwisko.
- Nie,jakoś nie za bardzo ci ufam. - Odpowiedziałam i odeszłam całkiem zapominając o spotkaniu z przyjaciółką.
W drodze powrotnej rozmyślałam nad tym dlaczego ten chłopak wydawał mi się tak znajomy. Weszłam do domu. Była już godzina 20:17. Nie wiem jak ten czas tak szybko uciekł. Przygotowałam ubrania na jutrzejsze rozpoczęcie roku. Wykąpałam się i ubrana w piżamę położyłam się do łóżka,wtedy przypomniałam sobie o spotkaniu z Jess. Musiała się bardzo zdenerwować więc zadzwoniłam do niej i powiedziałam o całym dniu. Po rozmowie zasnęłam.

Hej

Cześć to mój pierwszy blog.
Historia będzie o Rossie Lynchu i Laurze Marano w roli głównej.
To na razie chyba tyle.