Translate

piątek, 13 czerwca 2014

5. Sen i rzeczywistość.

*Ross
Wyszedłem z łazienki około 12:20 i spostrzegłem,że nie ma Laury. Przeszukałem wszystkie pomieszczenia,lecz nigdzie jej nie znalazłem. Wybrałam się pokręcić po mieście,by zobaczyć czy może się gdzieś nie włóczy.


*Laura
Po 40 minutach dojechałam do domu Jess. Nawet nie podeszłam do drzwi,które już otworzyła.
- Cześć. - podeszłam i uśmiechnęłam się do blondynki.
- Hej. Co ty żeś wymyśliła? Gdzie byłaś przez całą noc ?
- Nie chcę o tym rozmawiać.
- No dobra,powiesz kiedy indziej,teraz chodź do mojego pokoju.
Weszłam do pomieszczenia,a Jess poszła na dół. Po 5 minutach wróciła,kładąc na stoliku tacę z 2 herbatami i miską czipsów.
- Ten no .. Ross do mnie dzwonił czy tutaj jesteś ale powiedziałam,że cie nie widziałam od wczoraj.
- Dziękuję. Kochana jesteś. - wstałam i ją przytuliłam.
- Od czego ma się przyjaciół. - powiedziała pół śmiechem.
Dokończyłyśmy pić herbatę i jeść chrupki przy oglądaniu filmu "3 metry nad niebem" później oglądnęłyśmy jego drugą część. Gdy skończyłyśmy była już godzina 19:05 więc poprosiłam przyjaciółkę o odwiezienie mnie do domu. Na miejscu pożegnałam się z nią i weszłam do budynku. Od razu zaczęły się pytania:
 - Gdzie byłaś?
- Mówiłam wam rano,że u Jess.
- Dlaczego nie zadzwoniłaś?
- Zapomniałam telefonu z domu.
- Zadzwonimy do jej rodziców zapytać czy to prawda.
- Zadzwońcie,jej rodzice nie wiedzieli,że będę u nich nocować,bo ich nie było.
- No dobra Laura,do siebie.
Poszłam do swojego pokoju nie przez to,że mi kazali tylko dlatego,że chciałam wszystko przemyśleć. Potem umyłam się i przebrana w piżamę położyłam się do łóżka. Nawet nie wiem kiedy znalazłam się w krainie Morfeusza. Śnił mi się sen..o Rossie. Od tamtej chwili poczułam do niego coś więcej,ale nadal się go bałam. Może tego,że mnie wykorzysta. Może bałam się darzyć taką osobę tak wyjątkowym uczuciem. Sama nie wiem. Rano obudziłam się o 10:00. Powoli wstałam,wzięłam prysznic i przebrana uczesałam włosy w kucyk. Nie robiłam makijażu,ponieważ nie zamierzałam nigdzie wychodzić. Usiadłam i zaczęłam czytać czasopisma.
Z kolorowych gazet wyrwała mnie moja starsza siostra Vanessa. Ma 20 lat. Usiadła koło mnie na podłodze.
- Laura,powiedz prawdę. Gdzie byłaś przez całą noc? - zapytała po chwili.
- Mówiłam wam już,że u Jess! ile jeszcze razy będziecie pytać?
- Nie martw się nie powiem rodzicom. Powiedz tak dla spokoju.
- Taki chłopak mnie porwał. Znaczy pierwsze uratował,a potem porwał. Uciekłam mu..
- Zgłoś to na policję!
- Nie! Nie mogę!
- Dlaczego nie możesz? Groził ci?
- Nie groził mi,ale nie mogę i tyle. Obiecaj,że ty też tego nie zrobisz.
- Obiecuję.
- Jakby przyszedł taki wysoki blondyn to powiedz,że mnie nie ma i że prędko nie wrócę.
- Dobrze. - odpowiedziała i wyszła.
Potem zeszłam zjeść śniadanie. Po posiłku zaprosiłam siostrę do mnie i oglądnęłyśmy "Legalna blondynka". Film skończył się o 13:55. Zapomniałam o strachu,byłam radosna,lecz w tej chwili zaczął dzwonić mój telefon.


2 komentarze: