Sobota:
Obudziłam się o 7:15,usiadłam na łóżku i dopiero po chwili do mnie doszło że nie jestem u siebie w domu. Ross zniknął. Drzwi były zamknięte. Odpłynęłam zadając sobie wiele pytań "Czyżby zostawił mnie na pastwę losu? Jak tak to po co by mnie wczoraj ratował? Dlaczego ja zadaję sobie te pytania? OH LAURA! - wracaj na ziemię". Z zamyślenia wyrwały mnie otwierające się drzwi w których stanął blondyn. Ucieszyłam się na jego widok,ale nie dałam tego po sobie zauważyć.
- Oo,hej wstałaś już?
- Jak widać..
- Jak się spało ?
- Dobrze.
- To dobrze. - Odpowiedział i poszedł do kuchni.
15 minut później:
Chłopak wrócił,dał mi tacę do rąk życząc smacznego. Zjadłam z nim śniadanie. Były to: grzanki z szynką,ogórkami,pomidorami oraz gorące kakao.
- Dziękuję. Nie wiedziałam,że potrafisz gotować.
- Nie potrafię.
- No jak to nie. Przecież wyszło przepysznie.
- Dzięki. - kładąc się zaczął się śmiać.
Leżeliśmy w ciszy około 5 minut. W końcu przypomniało mi się co mi dzień wcześniej obiecał.
- Wczoraj mówiłeś że mnie odwieziesz do domu.
- Odwiozę cię,ale nie teraz.
- Dlaczego?
- Bo rodzina mnie denerwuje,nie rozumie,a ty dotrzymujesz mi towarzystwa.
- Moi rodzice będą się niecierpliwić.
- Zadzwoń do nich.
- Nie mam telefonu.
- Pff. Masz zadzwoń z mojego.
- Żeby po mnie przyjechali?
- Nawet nie próbuj!
- Nie boję się ciebie! - (skłamałam)
- Wczoraj jakoś na to nie wyglądało,hahaha.-....- Co nie masz co powiedzieć? Boisz się mnie.
-Nie boję się. Czy ty tego nie rozumiesz?! - wstałam i podeszłam do okna.
- A czy na pewno? Zobaczmy..-chłopak wstał i powoli zaczął iść w moją stronę.
Patrzyłam na niego z przerażeniem.
- Yym..Ross? Ross. Słyszysz? Ross !! - No dobra boję się ciebie !
- Hahaha wiedziałem,że tak ci to udowodnię.
- Chcę do domu !
- Nie teraz. Zadzwoń do rodziców.
Zrobiłam jak kazał. Po raz pierwszy okłamałam rodziców. Powiedziałam,że spałam u Jess i że spędzę u niej jeszcze trochę czasu. Później zadzwoniłam do przyjaciółki by wiedziała w co się zaplątałam i nie wydała mnie. Jak zawsze nie próbowała namówić mnie bym powiedziała jej o co naprawdę chodzi.
Po rozmowie chłopak otworzył szufladę w komodzie,pogrzebał w ubraniach i poszedł do toalety.
Nie tracąc czasu otworzyłam te samą szufladę i zaczęłam grzebać w jego rzeczach. Chwile później znalazłam klucz od mieszkania. Otworzyłam drzwi i czym prędzej uciekłam z tamtego miejsca. Ubiegłam z 200 metrów i wsiadłam do taksówki.
- Oo,hej wstałaś już?
- Jak widać..
- Jak się spało ?
- Dobrze.
- To dobrze. - Odpowiedział i poszedł do kuchni.
15 minut później:
Chłopak wrócił,dał mi tacę do rąk życząc smacznego. Zjadłam z nim śniadanie. Były to: grzanki z szynką,ogórkami,pomidorami oraz gorące kakao.
- Dziękuję. Nie wiedziałam,że potrafisz gotować.
- Nie potrafię.
- No jak to nie. Przecież wyszło przepysznie.
- Dzięki. - kładąc się zaczął się śmiać.
Leżeliśmy w ciszy około 5 minut. W końcu przypomniało mi się co mi dzień wcześniej obiecał.
- Wczoraj mówiłeś że mnie odwieziesz do domu.
- Odwiozę cię,ale nie teraz.
- Dlaczego?
- Bo rodzina mnie denerwuje,nie rozumie,a ty dotrzymujesz mi towarzystwa.
- Moi rodzice będą się niecierpliwić.
- Zadzwoń do nich.
- Nie mam telefonu.
- Pff. Masz zadzwoń z mojego.
- Żeby po mnie przyjechali?
- Nawet nie próbuj!
- Nie boję się ciebie! - (skłamałam)
- Wczoraj jakoś na to nie wyglądało,hahaha.-....- Co nie masz co powiedzieć? Boisz się mnie.
-Nie boję się. Czy ty tego nie rozumiesz?! - wstałam i podeszłam do okna.
- A czy na pewno? Zobaczmy..-chłopak wstał i powoli zaczął iść w moją stronę.
Patrzyłam na niego z przerażeniem.
- Yym..Ross? Ross. Słyszysz? Ross !! - No dobra boję się ciebie !
- Hahaha wiedziałem,że tak ci to udowodnię.
- Chcę do domu !
- Nie teraz. Zadzwoń do rodziców.
Zrobiłam jak kazał. Po raz pierwszy okłamałam rodziców. Powiedziałam,że spałam u Jess i że spędzę u niej jeszcze trochę czasu. Później zadzwoniłam do przyjaciółki by wiedziała w co się zaplątałam i nie wydała mnie. Jak zawsze nie próbowała namówić mnie bym powiedziała jej o co naprawdę chodzi.
Po rozmowie chłopak otworzył szufladę w komodzie,pogrzebał w ubraniach i poszedł do toalety.
Nie tracąc czasu otworzyłam te samą szufladę i zaczęłam grzebać w jego rzeczach. Chwile później znalazłam klucz od mieszkania. Otworzyłam drzwi i czym prędzej uciekłam z tamtego miejsca. Ubiegłam z 200 metrów i wsiadłam do taksówki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz