Translate

poniedziałek, 22 września 2014

8. Jaki będzie mój wybór?

*Laura
Zbliżyłam ją do lewego nadgarstka i pociągnęłam z całej siły. Tak zrobiłam 10 głębokich krech. Bolało,ale mniej niż złamane serce. Zatamowałam płynącą krew i ponownie zasnełam.

Środa
Alarm budzika wyciągnął mnie z głębokiego snu. Wzięłam prysznic,uczesałam włosy i zrobiłam lekki makijaż.
Zjadłam na śniadanie jabłko i wyszłam z domu o 7:21. Chciałam iść wolniej niż zwykle,nawdychać się świeżego powietrza. O 7:56 weszłam do szkoły z fałszywym uśmiechem,wzięłam książki do angielskiego i poszłam pod klasę. Po 2 minutach nauczycielka wpuściła nas do sali. Ross się spóźnił. Szedł przez salę z zadziorna miną. Kątem oka zimnie na mnie zerknął i usiadł w ławce. Zrobiło mi się smutno.
W czasie przerwy jak zwykle spotkałyśmy się z Jess w łazience i rozmawiałyśmy.

*Ross
Na przerwie podeszła do mnie Sally. Usiadła na ławce i trwała cisza. Po chwili powiedziała:
- Ross?
- Tak?
-Mam dziś wolny dom,może wpadniesz?
- Nie dzisiaj,ale dziękuję za zaproszenie.
- Ostatnio też odmówiłeś. Unikasz mnie? ... Co?! Tak,wiedziałam! Nasz związek nie ma sensu! Zdradzasz mnie?
- Sally! Co ci się dzieje!

*Laura
Szłam pod klasę,lecz w pewnej chwili usłyszałam kłótnię Ross'a i Sally. Nie słyszałam całości,ale choć trochę:
- Nie udawaj,przecież widzę jak patrzysz na Laurę!
- Co?
- To zaprzecz,że między tobą a nią nic nie ma!
Cisza Ross się nie odezwał.
- Tak jak myślałam! Gratuluję i szczęścia życzę! - wykrzyczała zapłakana Sally.
Zobaczyłam,że Ross wstał,a że nie chciałam być zauważona odwróciłam się z zamiarem wrócenia do toalety,lecz podbiegł do mnie..
- Laura! Zaczekaj!
- Nie. Śpieszy mi się,Pa.
Złapał mnie mocno za ramię,odwrócił do siebie i w tym momencie odpłynęłam w jego czułym pocałunku. Kilka sekund nie wiedziałam co się dzieje,było miło,czułam..motyle w brzuchu, ,ale czy tego chciałam? Odepchnęłam od siebie chłopaka i zbiegłam po schodach do łazienki. Po dzwonku wróciłam na lekcję. Ross nie dawał mi spokoju. Ciągle mi wysyłał liściki typu:"wiem,że tego chciałaś","tęsknię za tobą","chcę cię tylko dla siebie"..
Na żadną nie odpisałam. Na przerwach uciekałam do WC. Po lekcjach wpadłam do domu jak torpeda,Położyłam się na łóżku i myślałam o dzisiejszym zdarzeniu. Nie na długo mogłam cieszyć się chwilą ciszy w której miałam okazję wspomnieć chwilę w której poczułam się potrzebna komuś kto jest mi potrzebny. Dostałam SMS'a. Był od Ross'a. Jego treść:
"Jeśli cię to uraziło,nie chciałaś tego to przepraszam. Jesteś mi potrzebna jak tlen,a bez tlenu nie ma życia. To już ostatnia wiadomość ode mnie. Nigdy mnie już nie zobaczysz. Nie mogę bez ciebie żyć,skrócę sobie cierpienie,tęsknotę za kimś dla kogo jestem nikim. Nie odpisuj,bo i tak nie dostaniesz już odpowiedzi."
Matko przecież on się chce zabić!!! Szybko wystukałam na klawiszach telefonu:
"Ross! Kocham cię! Nie chciałam ci tego mówić,bo sama kazałam ci odejść. Wiesz jak cierpiałam,gdy dowiedziałam się,że masz dziewczynę? Proszę odpisz mi!"
Czekałam z 5 minut,nie dostałam odpowiedzi. Szybko wybiegłam z domu,złapałam taksówkę i pojechałam do budynku w którym mnie wcześniej więził. Drzwi były zamknięte. W torebce na szczęście miałam zapasowe kluczyki,których nie oddałam mu od czasu kiedy uciekłam. Bałam się co tam zastanę.
Otworzyłam drzwi. Zobaczyłam Ross'a ..


------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Czy Ross napisał prawdę w SMS'ie do Laury?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz