Środa:
Budzik zadzwonił o 6:50. Wstałam i wykonałam codzienne czynności.Gdy skończyłam była już 7:35 więc wyszłam z domu. Do szkoły doszłam na 7:50. Weszłam do klasy. Wychowawczyni dała mi kluczyk do mojej szafki i usiadłam w ławce. Nauczycielka zaczęła sprawdzać obecność:
1.John Allen
2.Brenda Anderson
3.Jess Bein
4.Alexis Cooper
(...)
11.Thomas Gray
13.Laura Marano
(...)
Do waszej klasy doszedł nowy uczeń..Nazywa się Ross Lynch i będzie miał numer 12.
Co do mojej klasy doszedł Ross ?!?! - myślałam - czemu akurat on ?!
- Teraz udamy się na salę obejrzeć akademię - oznajmiła pani.
Wyszłam z klasy i udałam się do szafki zostawić w niej wszystkie książki które miałam mieć w tej klasie.
Miałam iść na właśnie na akademie gdy podszedł do mnie Ross mówiąc:
- No to już wiem jak masz na nazwisko..Marano,haha.
- Po co przepisałeś się do tej szkoły?
- Niespodzianka ! - krzyknął chłopak
- Niespodzianka ?! Myślałam,że niespodzianki są miłe..
- Nie cieszysz się?
- UGH !Idę na salę pa.
- Zaczekaj !
- Zostaw mnie w spokoju ! - krzyknęłam i uciekłam.
Zaczęłam rozglądać się za Jess. Po niedługiej chwili zauważyłam ją i usiadłam obok niej. Akademia była długa i nudna Trwała od 9:00 do 11:15. Po niej nie chciałam wpaść na Lyncha,lecz nie za bardzo mi się to udało. Gdy zobaczyłam,że chłopak jest coraz bliżej przyśpieszyłam,a gdy zobaczyłam że biegnie w moją stronę weszłam do damskiej toalety,a że była na parterze to wyszłam bez problemu przez okno i jak najszybciej udałam się do domu. Weszłam do siebie do pokoju,nie wiem dlaczego,ale po prostu ten cały Ross mnie denerwował choć "znam" go dopiero od wczoraj. Włączyłam laptopa. Sprawdzając facebook'a zobaczyłam ze ktoś mnie zaprosił.
Ciekawe kto to,przecież mam już wszystkie osoby które znam..-myśląc sprawdziłam to..
Na ekranie zobaczyłam napis "Ross Lynch zaprosił cię do znajomych" co jeszcze bardziej wyprowadziło mnie z równowagi,lecz przyjęłam. Po kilku sekundach dostałam wiadomość o treści : "Pani Marano zaakceptowała moje zaproszenie. No tego się nie spodziewałem" - więc odpisałam mu. "Jeśli chcesz mogę cię zablokować,usunąć.." na co dostałam odpowiedź "Nie,nie bądź aż taka miła". Nie odpisałam mu. Wyłączyłam komputer i położyłam się spać. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Czwartek:
Rano wstałam znów o 6:50 i wykonałam poranne czynności. O 7:30 wyszłam do szkoły choć na samą myśl o natrętnym chłopaku miałam ochotę wrócić i okłamać rodziców,ale przecież nie zawalę szkoły przez jednego idiotę..
Weszłam do szkoły. Wzięłam książki i zamykając szafkę usłyszałam:
- Oh,Laura tutaj jesteś. - powiedziała Jess.
- Jak dobrze cię widzieć,choć szybko do łazienki.
- Po co ?
- Bo nie chcę wpaść na Ross'a..-odpowiedziałam
- Uuu ktoś tu się zakochał..
- Uwierz,że nie,on jest tak natrętny i denerwujący że nie chcę go spotkać..
- Ale prze..
- Już nic nie mów.. - przerwałam jej.
Po 5 minutach usłyszałyśmy dzwonek oznajmiający rozpoczęcie pierwszej lekcji. Wyszłyśmy na korytarz i udałyśmy się w stronę klasy,przy której stała cała moja klasa i Ross którego do niej nie zaliczałam.Pani wpuściła nas do klasy i zaczęła się lekcja matematyki.
Czułam na sobie przez cały czas wzrok tego nowego i nie mogłam się skupić na lekcji. Byłam smutna chyba przez to,że mój nowy kolega siedział w ławce obok mnie. Cyba zauważył,że jestem nie w humorze,bo podrzucił mi na stolik karteczkę:
Po odczytaniu karteczki schowałam ją do kieszeni i nie spojrzałam na Ross'a choć on cały czas mnie obserwował. Czułam się jak w więzieniu. Potem co przerwę uciekałam do łazienki,gdzie dowiedziałam się od jednej dziewczyny,że Ross'a wyrzucili z poprzedniej szkoły przez to że wagarował,palił papierosy,pił alkohol i o pobicie kolegi. Teraz już wiedziałam że nie mogę się z nim trzymać. Zaraz po szkole wróciłam do domu,zjadłam obiad przygotowany przez mamę i zabrałam się za czytanie książki "Powrót do miłości" Przeczytałam ze 3 rozdziały potem się wykąpałam i położyłam się do łóżka o 21:00.
Piątek:
Rano obudziłam się o 9:00. Przetarłam oczy aż po chwili dotarło o mnie że spóźniłam się do szkoły. Mięła dopiero pierwsza lekcja więc nie tracąc czasu przygotowałam się i wyszłam. Do szkoły zdążyłam na 3 lekcję. Weszłam do klasy,wszystkie głowy były wykręcone w moją stronę. Usprawiedliwiłam się i usiadłam w swojej ławce. Ross wyszeptał:
- Martwiłem się o ciebie.
- Nie było o co.
- Dasz mi swój numer ?
- Nie.
- Ale..co ci przeszkadza to tylko numer telefonu.
- Przeszkadza i tyle,a teraz bądź cicho.
- Ok..
Podobnie minęła reszta lekcji. gdy wróciłam do domu. Zaczęłam się uczyć o 15:00 by wieczór móc gdzieś wyjść. Po skończeniu wkuwania regułek dostałam SMS'a od Jess o treści: "Wyjdziemy gdzieś ?" odpisałam że tak.
Zostawiłam rodzicom kartkę aby się nie martwili bo mogę nie wrócić za wcześnie. Pomalowałam się,przebrałam i wyszłam na spotkanie. Poszłyśmy na pizze,a potem na lody. O 20:20 stwierdziłam że wrócę do domu. Było już ciemno. Zaczynało kropić. Szłam sobie powoli w stronę domu,gdy podjechało do mnie jakieś czarne auto. Przyśpieszyłam lecz ono toczyło się za mną. Po chwili otworzyło się okno i usłyszałam czyjś głos:
- Hej mała! Podwieźć cię?
- Nie,sama dam radę wrócić.- gdy to powiedziałam zaczęło lać,grzmieć i łyskać się,a chłopak siedzący w aucie zaczął się śmieć.
- No to jak? Zawiozę cię prosto do domu. Wsiadasz?
- No dobrze - otworzyłam drzwi i wsiadłam do pojazdu.
Chłopak siedzący za kierownicą nawrócił. Zdenerwowanym głosem powiedziałam:
- Droga do mojego domu jest w drugą stronę.
- A co mnie to? - odpowiedział.
Chciałam zadzwonić do rodziców,Jess lub kogokolwiek kto mógłby mi pomóc lecz zauważyłam że nie mam telefonu. Z każdą chwilą czułam się coraz gorzej,nie wiedziałam co mnie czeka,czy on mnie nie zabije,czy wypuści. Po 30 minutach jazdy auto...
Na ekranie zobaczyłam napis "Ross Lynch zaprosił cię do znajomych" co jeszcze bardziej wyprowadziło mnie z równowagi,lecz przyjęłam. Po kilku sekundach dostałam wiadomość o treści : "Pani Marano zaakceptowała moje zaproszenie. No tego się nie spodziewałem" - więc odpisałam mu. "Jeśli chcesz mogę cię zablokować,usunąć.." na co dostałam odpowiedź "Nie,nie bądź aż taka miła". Nie odpisałam mu. Wyłączyłam komputer i położyłam się spać. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Czwartek:
Rano wstałam znów o 6:50 i wykonałam poranne czynności. O 7:30 wyszłam do szkoły choć na samą myśl o natrętnym chłopaku miałam ochotę wrócić i okłamać rodziców,ale przecież nie zawalę szkoły przez jednego idiotę..
Weszłam do szkoły. Wzięłam książki i zamykając szafkę usłyszałam:
- Oh,Laura tutaj jesteś. - powiedziała Jess.
- Jak dobrze cię widzieć,choć szybko do łazienki.
- Po co ?
- Bo nie chcę wpaść na Ross'a..-odpowiedziałam
- Uuu ktoś tu się zakochał..
- Uwierz,że nie,on jest tak natrętny i denerwujący że nie chcę go spotkać..
- Ale prze..
- Już nic nie mów.. - przerwałam jej.
Po 5 minutach usłyszałyśmy dzwonek oznajmiający rozpoczęcie pierwszej lekcji. Wyszłyśmy na korytarz i udałyśmy się w stronę klasy,przy której stała cała moja klasa i Ross którego do niej nie zaliczałam.Pani wpuściła nas do klasy i zaczęła się lekcja matematyki.
Czułam na sobie przez cały czas wzrok tego nowego i nie mogłam się skupić na lekcji. Byłam smutna chyba przez to,że mój nowy kolega siedział w ławce obok mnie. Cyba zauważył,że jestem nie w humorze,bo podrzucił mi na stolik karteczkę:
Po odczytaniu karteczki schowałam ją do kieszeni i nie spojrzałam na Ross'a choć on cały czas mnie obserwował. Czułam się jak w więzieniu. Potem co przerwę uciekałam do łazienki,gdzie dowiedziałam się od jednej dziewczyny,że Ross'a wyrzucili z poprzedniej szkoły przez to że wagarował,palił papierosy,pił alkohol i o pobicie kolegi. Teraz już wiedziałam że nie mogę się z nim trzymać. Zaraz po szkole wróciłam do domu,zjadłam obiad przygotowany przez mamę i zabrałam się za czytanie książki "Powrót do miłości" Przeczytałam ze 3 rozdziały potem się wykąpałam i położyłam się do łóżka o 21:00.
Piątek:
Rano obudziłam się o 9:00. Przetarłam oczy aż po chwili dotarło o mnie że spóźniłam się do szkoły. Mięła dopiero pierwsza lekcja więc nie tracąc czasu przygotowałam się i wyszłam. Do szkoły zdążyłam na 3 lekcję. Weszłam do klasy,wszystkie głowy były wykręcone w moją stronę. Usprawiedliwiłam się i usiadłam w swojej ławce. Ross wyszeptał:
- Martwiłem się o ciebie.
- Nie było o co.
- Dasz mi swój numer ?
- Nie.
- Ale..co ci przeszkadza to tylko numer telefonu.
- Przeszkadza i tyle,a teraz bądź cicho.
- Ok..
Podobnie minęła reszta lekcji. gdy wróciłam do domu. Zaczęłam się uczyć o 15:00 by wieczór móc gdzieś wyjść. Po skończeniu wkuwania regułek dostałam SMS'a od Jess o treści: "Wyjdziemy gdzieś ?" odpisałam że tak.
Zostawiłam rodzicom kartkę aby się nie martwili bo mogę nie wrócić za wcześnie. Pomalowałam się,przebrałam i wyszłam na spotkanie. Poszłyśmy na pizze,a potem na lody. O 20:20 stwierdziłam że wrócę do domu. Było już ciemno. Zaczynało kropić. Szłam sobie powoli w stronę domu,gdy podjechało do mnie jakieś czarne auto. Przyśpieszyłam lecz ono toczyło się za mną. Po chwili otworzyło się okno i usłyszałam czyjś głos:
- Hej mała! Podwieźć cię?
- Nie,sama dam radę wrócić.- gdy to powiedziałam zaczęło lać,grzmieć i łyskać się,a chłopak siedzący w aucie zaczął się śmieć.
- No to jak? Zawiozę cię prosto do domu. Wsiadasz?
- No dobrze - otworzyłam drzwi i wsiadłam do pojazdu.
Chłopak siedzący za kierownicą nawrócił. Zdenerwowanym głosem powiedziałam:
- Droga do mojego domu jest w drugą stronę.
- A co mnie to? - odpowiedział.
Chciałam zadzwonić do rodziców,Jess lub kogokolwiek kto mógłby mi pomóc lecz zauważyłam że nie mam telefonu. Z każdą chwilą czułam się coraz gorzej,nie wiedziałam co mnie czeka,czy on mnie nie zabije,czy wypuści. Po 30 minutach jazdy auto...
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz